Hodowla kotów rasy Syberyjskiej i Neva Masquerade
"Czas spędzony z kotami nigdy nie jest czasem straconym" - Colette
Alergia na kota
Większość ludzi uważa, że uczulona jest na kocią sierść. Nic bardziej błędnego. Sierść kota nie uczula, lecz ślina kota pozostawiona na niej, a właściwie wydzielina białkowa z kocich gruczołów ślinowych pozostawiona na sierści podczas mycia się kota (lizanie futerka). Alergenem może być również wydzielina z gruczołów łojowych na skórze roznoszona po domu wraz z malusieńkimi (mniejszymi niż drobinki kurzu) złuszczającymi się kawałkami naskórka. Alergeny te niestety łatwo przyczepiają się do ścian, pościeli czy ubrań. Na ilość alergenu w domu, w którym stale przebywa kot, wpływa więc ilość tkanin, mebli tapicerowanych, zasłon, na których alergen osiada. Mniej alergenu oczywiście pozostawia kot wychodzący, a mała ilość alergenu oznacza mniejsze objawy alergii.
Aby ograniczyć ilość alergenu, należy postępować tak jak zalecane jest to alergikom wrażliwym na kurz, roztocza. Wymień pościel na pościel dla alergików, meble tapicerowane na meble obite gładką strukturą materiału (np. skóra), często wietrz mieszkanie, jeśli możesz, to nie pozwalaj kotu spać np. na swojej poduszce, czy na krześle na którym zwykle przesiadujesz. Co kilka miesięcy odkurz dywany odkurzaczem parowym lub stosuj specjalne płyny do prania dywanów (dla alergików), a przede wszystkim zacznij się leczyć. Lekarstwa dostępne bez recepty, leki na receptę i zastrzyki odczulające są dobrymi sposobami leczenia alergii na koty. Skonsultuj się z lekarzem, jakie może być najlepsze leczenie w twoim przypadku. Pamiętaj, że możesz zmniejszyć ilość alergenów w domu i leczyć swoją alergię bez potrzeby niszczenia więzi z kotem.
Wbrew krążącym opiniom długość sierści kota nie ma znaczenia dla ilości alergenu, i wg doniesień badaczy problemu zależy to często od właściwości osobniczych kota i składu jego wydzieliny. Długowłose koty nie powodują większych objawów alergii a krótkowłose nie roznoszą mniej alergenu. Kocury jednak produkują znacznie więcej wydzieliny białkowej od kotek. Jeśli w twoim domu jest kocur, możesz kota wykastrować, co powinno zmniejszyć ilość wydzieliny.
Często można spotkać informację, że sierść kota syberyjskiego nie uczula, bowiem w składzie jego śliny brak jest czynnika będącego alergenem. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że sierść mojej kotki Aweny nie uczula moich dzieci. Jedno z dzieci jest uczulone m.in. na sierść kota. Jednak, gdy przyniosłam sierść mojej kotki do badania, okazało się że nie jest ona alergogenna, czyli nie ta sierść i nie tego kota uczula moje dzieci. Jednakże przed kupnem kota, gdy alergia może być przeszkodą w jego posiadaniu, proponuję pojechać do domu hodowcy, zapoznać się z kociakiem, popatrzeć w jakich warunkach jest wychowywany i jak wygląda jego matka, jak pozostała część rodzeństwa, no i przekonać się czy nie występuje u ceibei czy dziecka silna reakcja na alergiczna na sierść kota.
Muszę jeszcze raz podkreślić, że alergię na koty można wyleczyć. Istnieją już szczepionki, które od niej uwalniają. Istnieje także biorezonans, który niektórym pomaga a niektórym nie. Alergia nie może być wyrokiem dla kota ani usprawiedliwieniem dla jego właściciela na oddanie go do schroniska lub innemu opiekunowi. To zwykły wybieg. Zanim więc kupisz kota, dobrze się zastanów, czy mimo alergii i wszelkich utrudnień związanych z opieką nad nim, jesteś w stanie go pokochać i poświęcić mu część swego życia. Kot nie jest zabawką, to żywe stworzenie za które bierzemy odpowiedzialność.
Najnowsze wyniki badaczy z USA, które publikuje pismo "Journal of the American Medical Association" wskazują, że dzieci, które dorastają w obecności minimum dwóch psów lub kotów w domu, mają o połowę mniejsze ryzyko rozwoju alergii.
Alergolodzy od wielu lat przestrzegają, że psy i koty w domu zwiększają ryzyko rozwoju alergii u dzieci. Tę popularną teorię zdają się podważać najnowsze, kontrowersyjne wyniki badaczy z Medical College of Georgia. Zespół pod kierunkiem dr Dennis R. Ownby''ego objęli badaniami grupę 474 zdrowych dzieci z okolic Detroit. Stan ich zdrowia był śledzony od urodzenia do ukończenia 7 lat. Celem badań była dokładna ocena czynników ryzyka rozwoju alergii u dzieci, która pozwoliłaby opracować skuteczne metody prewencji takich chorób jak astma.
Wbrew temu czego spodziewali się autorzy, okazało się, że dzieci, które miały we wczesnym okresie życia kontakt z dwoma lub więcej psami bądź kotami, miały o połowę mniejsze ryzyko rozwoju alergii. Zarówno u dziewcząt, jak i chłopców, wychowujących się w obecności przynajmniej dwóch kotów lub psów, odnotowano mniej pozytywnych wyników w testach skórnych na popularne domowe alergeny (czyli związki uczulające), takie jak roztocza z kurzu, sierść zwierząt oraz alergeny obecne w środowisku naturalnym, jak pyłki traw, ambrozja czy zarodniki grzybów.
Zaobserwowano też wyraźny spadek ryzyka rozwoju astmy, co oceniano na podstawie nadwrażliwości dróg oddechowych na związek metacholinę. Co ciekawe spadek ten był większy dla chłopców. Posiadanie jednego zwierzęcia było związane z mniej wyraźnym spadkiem ryzyka rozwoju alergii, a czasem z bardzo niewielkim jego wzrostem. Wyniki potwierdzono również po uwzględnieniu innych czynników ryzyka, rodzinna historia występowania astmy, palenie papierosów przez rodziców itp.
Według autorów, spadek ryzyka alergii u dzieci wychowywanych w obecności zwierząt, może być związany z ich intensywniejszym kontaktem ze związkami o nazwie endotoksyny. Są to produkty rozpadu bakterii Gram-ujemnych, które żyją w jamie ustnej psów i kotów. "Kontakt z endotoksynami może wzmacniać te funkcje układu odporności, które są związane za łagodzeniem reakcji na alergeny. Dlatego ryzyko alergii spada" - tłumaczy dr Ownby.
Badacze nie potrafią wyjaśnić, dlaczego spadek ryzyka rozwoju astmy był większy dla chłopców, którzy mają dwukrotnie większe ryzyko rozwoju alergii. Jak spekulują: "być może pozytywny wpływ zwierząt jest większy u tych osób, które są bardziej podatne na alergie".
"Nasze wyniki wskazują na dokładnie przeciwną prawidłowość niż ta, której się spodziewaliśmy rozpoczynając badania i w którą przez lata wierzyli specjaliści i rodzice" - mówi dr Ownby. Jak komentuje: "być może jedną z ważnych przyczyn ciągłego wzrostu przypadków zachorowań na astmę jest fakt, że żyjemy w zbyt sterylnych warunkach...".
Źródło: PAP (Warszawa)
« wstecz